11 września 2011

Wrocław z góry






 Dziś w końcu dotarłam na najwyższą wieżę we Wrocławiu. Było ciężko. Widoki rekompensują całą mozolną wspinaczkę. Ale nogi nadal bolą.














08 września 2011

Black and white

Ze mną to jak z tą pogodą za oknem. Pogoda zła, ja też.... Taka beznadzieja... 
Samoocena spadła. Czekam na słońce, wtedy będzie lepiej....












07 września 2011

Codzienność Wrocławia




Takie tam pstryki codzienne z Wrocławia. Nothing special. Marazm mnie dopadł.






































Marion, SPA, Maseczka przeciwtrądzikowa z zieloną glinką

Producent:  Polecana do cery tłustej i mieszanej, skłonnej do wyprysków. Unikalne połączenie glinki i botanicznego kompleksu:

- Glinka zielona - bogata w makro i mikroelementy, działa antybakteryjne, odżywczo, dostarczając skórze całe bogactwo pierwiastków. Posiada wspaniałe właściwości kojące i absorbcyjne, dezynfekuje, skutecznie zmniejsza wydzielanie sebum i zwęża pory.
- Botaniczny kompleks Polyplant Anti-Seborrhoea - składa się z łopianu, jałowca, goryczki żółtej, cytryny i tymianku. Działa antyseptycznie i przeciwłojotokowo. Reguluje wydzielanie sebum, nawilża, oczyszcza skórę, działa przeciwzapalnie.
- Alantoina - działa regenerująco, przyspiesza odnowę i ułatwia gojenie uszkodzonego naskórka. Wykazuje silne właściwości łagodzące, nawilżające i kojące. Wygładza i zmiękcza. Produkt nieperfumowany.

Cena i pojemność:  2,50 zł/ 6,5 g



Dostępność:   drogerie, markety

 
Opakowanie:  saszetki jednorazowe

 
Działanie: typowa maseczka przeciwtrądzikowa, bardzo ciężko się ją rozsmarowuje, jest tępa i gęsta, trzeba ją mocno nanosić na twarz, bardzo szybko zasycha, powoduje ściągnięcie skóry. Nie odpowiadał mi zapach, nie był mocno drażniący, ale można było wyczuć zapach plasteliny. Ogólnie po zastosowaniu nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków. Maska nie uczula, nie zapycha porów. Po zastosowaniu skóra twarzy jest matowa, ściągnięta, trzeba szybko nałożyć coś nawilżającego. Przy nakładaniu należy uważać na okolice oczu, ponieważ tu najbardziej mnie przesuszyła. Problem pojawia się jednak przy zmywaniu maski. Na twarzy robi się masło i trudno jest się tego pozbyć. Nie wystarczy przetrzeć twarzy wacikami, niestety trzeba całą twarz umyć.


Zapach:  według producent produkt nieperfumowany, faktycznie "pachnie" plasteliną


Konsystencja:  gęsta, twarda, szybko zasycha na twarzy



 
 Ocena:  3-/5


Podsumowanie:  Jest to typowa maska z glinką, ładnie zbiera sebum, nie uczula. Opakowanie wystarczy na jedno użycie. Problem jest z rozsmarowaniem i zmyciem maski. Maska nie robi raczej nic złego z cerą ale też żadnych pozytywnych efektów nie widać.


 

06 września 2011

Jamie Beck - przyszłość fotografii??


Przeglądając internet natknęłam się już jakiś czas temu na bloga Jamie Beck. Jest to fotografka z Nowego Jorku. Fotografuje głównie ludzi i modę. Prace, które mi się najbardziej podobają to jej ruchome obrazy. Zdjęcia zapisane w formacie gif. Są mroczne, zaskakujące a czasami nawet przerażające. Sami spójrzcie:





















 Więcej zdjęć Jamie Beck znajdziecie TUTAJ.
A Wam przypadły do gustu te animowane zdjęcia?






05 września 2011

Soraya, Kuracja dotleniająca, maseczka do twarzy z Corallina Officinalis

Producent:  Głęboko nawilżająca maseczka do twarzy z Corallina Officinalis zawiera naturalne, bioaktywne składniki pochodzące z nieskażonego otoczenia Wielkiej Rafy Koralowej, które przywracają właściwy poziom nawilżenia, zapewniają optymalne dotlenienie oraz opóźniają procesy starzenia się skóry. Corallina Officinalis wspomaga prawidłowe funkcjonowanie komórek skóry. Usuwa widoczne na twarzy oznaki zmęczenia i stresu. Przywraca blask, młodzieńczy wygląd, elastyczność. 

Skład: Aqua, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Sodium Hyaluronate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Allantoin, Hydrolized Corallina Officinalis Extract,, PEG-8 Hemolymph Extract, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, Hydroxyethylcellulose, DMDM Hydantoin, Parfum, Citral, Benzyl Salicylate, Coumarin, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamic Aldehyde, Limonene, Alpha-Isomethyl ionone.

Cena i pojemność:  ok. 16 zł/ 50 ml



Dostępność:   większość drogerii, markety

 
Opakowanie:  tuba, poręczna, precyzyjne otwarcie, nie pęka

 
Działanie: Maseczka polecana jest dla osób w przedziale 20-60 lat.Początkowo pomyślałam, że to jakiś żart, bo raczej skóra 20-latki i 60-latki zdecydowanie się różnią. Maseczkę stosowałam 2 razy w tygodniu, po wieczornym oczyszczaniu skóry. Po nałożeniu twarz nie szczypie, skóra nie jest ściągnięta. Maseczka bardzo dobrze radzi sobie z nawilżaniem mojej przesuszonej, odwodnionej skóry. Po zastosowaniu cera wydaje się gładsza, bardziej promienna, delikatna w dotyku. Co jest najważniejsze - nie zapycha porów i nie uczula. Jest to produkt wydajny, wystarczy odrobina i można wysmarować całą twarz. Nie ma potrzeby nakładania grubej warstwy. Szybko się wchłania i pozostawia aksamitny film na twarzy. Delikatny kosmetyk. Czy dotlenia, trudno mi to określić, nie zauważyłam żadnego takiego efektu

Zapach:  przyjemny, miejscami można wyczuć owoce

Konsystencja:  kremowa, nie jest zbyt gęsta, ale też nie cieknie, jak na maseczkę lekka



 

 Ocena: 4+/5

Podsumowanie: Przyjemny kosmetyk, wydajny, za w miarę niską cenę. Nie zaszkodzi. Odpowiednio nawilża, nie zauważyłam efektu dotlenienia. Warto wypróbować. Czasami używam zamiast kremu.
 

Czas honoru i U1 Bator :)

          W końcu skończyły się wakacyjne powtórki w TV i powrócił do ramówki mój ulubiony serial "Czas honoru". To już 4 sezon. Poprzednie 3 oglądałam już chyba po 5 razy i nadal jestem zachwycona. Jak zawsze pierwsza część była dla mnie najlepsza, ale kolejne też mają swój urok. Nie wieje nudą i akcja jest nieprzewidywalna.No i do tego Antek Pawlicki. 

Jeden z moich ulubionych aktorów. I nie chodzi mi tu tylko o wygląd, choć na szyję chętnie bym mu się rzuciłą :D. Uwielbiam jego kreacje w "Drzazgach", "Jutro idziemy do kina", "Instynkcie" czy "Ojcu Mateuszu". Troszkę słabiej wychodzi mu komedia  ( szczególnie "Los Numeros" ale ten film ogólnie mnie nie zachwycił), choć w "Kołysance" też mnie rozbawił. Ostatnia seria też przypadła mi do gustu, szczególnie rola Pawła Małaszyńskiego, którego cenię za całokształt - za role tych złych ( Grand w Oficerze ) , za dystans do siebie ( Ciacho i Figo Fago ), za Skrzydlate świnie, za Weekend, no i za Katyń....

         Koniec końców brak mi tylko w obsadzie Mai Ostaszewskiej, którą od 2 serii zastępuje Madgalena Różczka. Wydaje mi się, że jednak Maja w tej roli bardziej pasowała, szczególnie te jej smutne oczy. W każdym razie cieszę się, że mam już na antenie swoją 4 serię.



            W tym sezonie chcę też obejrzeć "Taniec z gwiazdami" ale tylko dlatego, że mam tam swojego "czarnego konia". Bilguum "Bil" Ariunbaatar. Facet, który wystarczy, że pojawi się na antenie ( nie musi nic mówić, jego mimika jest genialna i mówi sama za siebie ) a ja do końca dnia jestem rozbawiona. Zresztą myślałam, że Bil ma raczej 2 lewe nogi do tańczenia, ale po wczorajszym odcinku jestem pozytywnie zaskoczona. Sunął po parkiecie jak stary wyga. Widać, że pomógł mu "taniec jaka i krwawej żmiji" :D  Bil trzymam kciuki, jestem z Tobą :P



             Nie napiszę nic o nowej prowadzącej "Taniec", bo nie ma o czym. Jak dla mnie to wielka porażka. Trema, nieprzygotowanie, głupawe śmieszki, beznadziejne pytania do uczestników, żenujące żarty, wymachiwanie kartkami i wieczne podpieranie się scenariuszem z kartki. Mam nadzieję, że się jeszcze rozkręci. Bo tak jak Patricia Kazadi idealnie wpasowała się w "You can dance", tak tutaj widzę klapę.