16 kwietnia 2012

Primavera Conference & SPA Jastrzębia Góra



Pisałam już wcześniej, że ostatnie dwa tygodnie marca spędziliśmy na wyjazdach.
Kilka dni poświęciliśmy tylko dla siebie i skorzystaliśmy z nadmorskiego SPA.

W sumie mieliśmy jechać do Karpacza, ale mieliśmy dosyć zimna i śniegu więc wybraliśmy nasze polskie morze. Trafiło na Jastrzębią Górę, ponieważ nigdy wcześniej tam nie byliśmy.

Jeśli ktoś szuka ciszy i samotni to polecam małe nadmorskie miejscowości poza sezonem. Ani żywej duszy, tylko jeden czynny sklep spożywczy w pobliżu i jedna restauracja serwująca ryby. My akurat mieliśmy pełne wyżywienie wykupione w hotelu, więc problemu nie było,  no ale być nad morzem i nie spróbować ryby.....

Wykupiliśmy sobie pobyt z pakietem SPA w Primavera Conference & SPA w Jastrzębiej Górze. Jest to bardzo duży ośrodek składający się z dwóch potężnych budynków. Ogólnie bardzo miła atmosfera, czysto, ładnie, czyste pokoje. Brakowało nam tylko basenu, był akurat w remoncie, ponieważ hotel otwiera wielki pokój dla dzieci PLAYLAND. Primavera to wyśmienity hotel wypadowy dla całych rodzin, bardzo dużo zajęć dla dzieci, a wówczas rodzice mogą sobie swobodnie odpoczywać.

Jeśli chodzi o rozrywkę, wiadomo sezonu nie było, więc żadnych imprez w hotelu także. Night club był zamknięty, ale bar z bilardem czynny. W barze można było liczyć na pomoc barmana ( nie przepadam za alkoholem ), który uraczył mnie delikatnymi, wyśmienitymi smakowo drinkami. Ceny wahały się w granicach 10-20 zł za drink. Bilard niestety dodatkowo płatny ( 5 zł za grę ). 

Obok baru jest sala rozrywki. Można tam zagrać w ping-ponga ( bezpłatnie) , jakieś gry komputerowe, koszykówkę, piłkarzyki, cymbergaja ( od 2-5 zł ). 

W hotelu jest też club fitness, siłownia i kort tenisowy. Dla tych co lubią świeże powietrze jest hotelowa wypożyczalnia rowerów górskich. Hotel położony jest w pobliżu lasu i morza. Wystarczy tylko przejść przez ulicę i można rozkoszować się morskim jodem, przepięknymi widokami morza z góry ( Jastrzębia Góra słynie z wysokiego klifowego brzegu o wysokości dochodzącej do 33 m n.p.m. ). W centrum ( jakieś 500-600m od hotelu) znajduje się najbardziej wysunięty na północ punkt Polski zwany Gwiazdą Północy.

Jak wcześniej wspominałam mieliśmy wykupiony pobyt z pełnym wyżywieniem. Śniadanie, obiad i kolacja - wszystko w formie szwedzkiego stołu ( to lubię, bierzesz co i ile chcesz, a nie masz narzucone wszystko z góry ). 
Śniadanie  i kolacja - zarówno dania ciepłe ( jajecznica, parówki, chili, fasolka po bretońsku  i więcej ) oraz coś na zimno ( wędliny, płatki, sałatki, jaja w majonezie, warzywa ). Problemem był tylko brak owoców :((.
Obiad - bardzo duży wybór dań i dodatków, za każdym razem jakieś mięso, ryba, makaron. Brakowało mi tylko deseru, dziwne, ponieważ ciasto było dostępne tylko przy śniadaniu, natomiast po obiedzie deseru nie można było już dostać. 
Podsumowując dużo jedzenia, czysto i smacznie.

Skorzystaliśmy także z zabiegów SPA, o których będzie w następnym poście. Troszkę się zdenerwowałam na początku ( jestem za bardzo porywcza ), kiedy dowiedziałam się, że nasze zabiegi nie pokrywają się czasowo i kiedy ja kończę swój, On dopiero zaczyna albo musi czekać na niego kilka godzin. Nam chodziło raczej o to, by zabiegi mieć w mniej więcej tym samych czasie, tak aby potem móc trochę pochodzić razem po plaży, pozwiedzać czy razem spędzić czas. Ale po rozmowie z Panią z recepcji SPA doszliśmy do porozumienia i zabiegi zostały nam przełożone tak żebyśmy byli zadowoleni ( przepraszam Panią z recepcji, że marudziłam i się uniosłam ). 
Można też kupić tamkosmetyki różnych firm m.in. Pat & Rub by Kinga Rusin, ja oczywiście nie mogłam  się oprzeć więc nabyłam Balsam do ciała Żurawina i Cytryna ( cudowny kosmetyk ).
W SPA znajdują się także sauny, infra, solarium ( dodatkowo płatne ). Gorzej jest z muzyką, jest głośna i niezbyt wyciszająca ( raczej radiowe przeboje niż muzyka relaksacyjna ). Gabinety są małe i dość ciemne, więc jeśli ktoś ma jakieś kompleksy to nie ma co się obawiać.

AAAAA i co najważniejsze, w hotelu jest winda, która jest zaraz przy recepcji, więc nie ma żadnego problemu dla osób niepełnosprawnych. 

Ogólnie bardzo fajne miejsce, czyste, obsługa miła i pomocna. Blisko do centrum, do plaży, do morza, idealne na wypad z dzieckiem. Szczerze polecam.

A tu trochę moich zdjęć z Jastrzębiej Góry















13 kwietnia 2012

Warto pomagać!!!


Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak mogę pomóc innym.
W sumie to twierdziłam, że też za dużo kasy nie mam, że może to naciągacze itp.

Zaczęło się od tego, że inni żerowali na mojej naiwności i wrażliwości.
 Nieraz wrzuciłam parę groszy do kubeczka żebrzącym i co.... potem widywałam ich w pobliskim sklepie na winku. 
Nieraz wrzucałam parę groszy ludziom bez ręki czy nogi proszącym o wsparcie i co..... i po kilku godzinach nagle wszystko im odrastało i z zadowoloną miną sączyli zimne piwko pod sklepem.

Nie mówię, że tak jest w 100%, ale ja jakoś tak zawsze trafiałam.
Raz to nawet mnie kobieta opierdzieliła za to, że chce jej dać bułkę z szynką a nie pieniążki!!!

To wszystko spowodowało, że przestałam wierzyć w ludzi. Taka trauma czy coś.
Przestałam wierzyć, że ktoś może tak bez żadnego profitu pomagać innym, że wszystkie te fundacje itp. to tylko nabijają sobie kasę i naciągają innych, a efektów nie widać. 
Uwierzyłam, że pomoc innym wiąże się z udzielaniem się w różnych organizacjach, że trzeba mieć sporo czasu na to. Otóż wcale nie!!!

 Jakiś czas temu uzmysłowiłam sobie, że żeby pomagać innym wcale nie muszę wspomagać ich finansowo. Przecież są inne formy pomocy. Nawet nie wiedziałam, że robiąc coś odruchowo mogę pomóc innym ( np. zbieranie nakrętek).

Sposobów jest wiele.



Po pierwsze: zbieram nakrętki


Zaczęło się niewinnie. Skończył mi się sok, opakowanie wywaliłam a nakrętka została w dłoni. Wstałam od stołu i nakrętkę wrzuciłam do słoika, który stał pusty i tak poszło.... Proste prawda.....
Nazbierało mi się ich już trochę, jakaś reklamówka i co z nimi zrobić.....


A, że udzielam się na portalu Wizaż.pl to odnalazłam ludzi we Wrocławiu, którzy w ten sposób pomagają innym. 
Tym razem zbieramy na rehabilitację dla małej Nikoli, TUTAJ trochę więcej o Nikoli i całej akcji.
Nic prostszego!!!



Po drugie: przekazuję 1% podatku

Tak robię już 3 rok z rzędu, to mnie też nic nie kosztuje, bo przecież nie idzie to z mojej kieszeni. Tzn z mojej ale w innym sensie, te pieniądze nie są z mojego portfela, nie muszę ich nigdzie wpłacać, nie widzę ich. Po prostu przy rocznym rozliczeniu podatku wypełniam dodatkową rubrykę i tyle. Mi nie zaszkodzi a innym może uratować życie. Fundacji i organizacji, na które należy wpłacać jest mnóstwo, wystarczy wpisać w przeglądarkę 1% podatku. Ja co roku staram się wpłacać komuś innemu.



Po trzecie: klikam w internecie

Codziennie przeglądam internet, codziennie też staram się kliknąć w "pajacyka" czy też w "pustą miskę". To nic nie kosztuje, zajmuje co najwyżej kilka sekund a pomaga dzieciom i zwierzętom.





PustaMiska - akcja charytatywna

Jest też wiele innych tego typu stron, wystarczy poszukać.



Po czwarte: kupuję produkty, na których są informacje o różnych akcjach

Chodzi mi o to, że firmy czasami przeznaczają jakiś procent ze sprzedaży lub jaką kwotę ze sprzedaży danych produktów na cele charytatywne. Np Procter&Gamble i akcja Podaruj Dzieciom Słońce, o której pewnie każdy słyszał. Tegoroczna właśnie dzisiaj się rozpoczęła. Info o TUTAJ.
Ostatnio też kupiłam np papier toaletowy gdzie producent przekazuje część zysków dla UNICEFu. Nie wiem czy tak jest ale i tak zawsze kupuję dane produkty więc może i pomagam.



Po piąte: stare rzeczy dla PCK lub schroniska dla zwierząt

Co jakiś czas każdy z nas robi porządki w szafie, wyrzucamy stare rzeczy, kupujemy nowe. 

Co zrobić z niepotrzebnymi ubraniami, kocami? Nie trzeba od razu wyrzucać ich do kosza. Kiedyś za małe już rzeczy rozdawałam biedniejszym kuzynkom, ciotkom itp. Reszta szła do śmieci. Ale kiedyś nie było punktów PCK. Teraz są wszędzie kontenery więc tam je wrzucam. Czytałam też, że to wielka ściema, że jakieś hurtownie sprzedają te rzeczy. Nie wiem jaka jest prawda. To już od Was zależy w co wierzycie. 

A co ze starymi kocami, matami, kurtkami, ręcznikami, prześcieradłami??? Oddaję je do schroniska dla zwierząt, gdzie psiaki i koty mają z nich szyte przytulne i ciepłe siedziska zimą. Z kurtek mają szyte ubranka, nakrycia na zimowe mrozy.



Po szóste: WOŚP




Jest to jedyna akcja, którą wspieram finansowo. Tyle ile mogę, czasami jest to tylko złotówka, czasami więcej, czasami coś wylicytuję. Tutaj jestem przekonana, że moje fundusze trafią do nas, do ludzi, bo przecież nikt nie zna dnia ani godziny gdy może potrzebować sprzętu medycznego. Jedyna akcja, którą świadomie wspieram finansowo, ponieważ będąc w niejednym szpitalu widziałam zakupiony przez Orkiestrę sprzęt. 



Jak widzicie możliwości pomocy innym jest wiele. Nie trzeba tracić czasu, pieniędzy itp. Można pomóc wykonując codzienne obowiązki np zakupy, sprzątanie itp.

Zacytuję tu klasyka :)) :

"WARTO POMAGAĆ"




10 kwietnia 2012

Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć.



Wybraliśmy się w święta do kina. Na Klossa. Opinie były różne, więc takie filmy lubię najbardziej. 
Dla jednych kicz, dla innych wielkie kino. 

Czy dotykając klasyki reżyserzy, scenarzyści, aktorzy itp itd sprostali???


Otóż nie.


Po pierwsze: obsada



Prawdziwy Hans Kloss ( czyli ten nasz - stary ) był przystojny, miał delikatne rysy twarzy, kobiety za nim szalały. Nawet jeśli był zły, zdenerwowany to miał pogodną twarz, twarz amanta. 
Pan Tomasz Kot nie pasował mi pod żadnym względem. Za wysoki, za chudy, brzydka cera, okropna mimika, za bardzo wcielił się w tę postać, cały czas wyglądał jakby musiał do toalety. Presja była duża ale nie podołał. W jego postaci nie było ciepła Pana Mikulskiego, miny Pana Kota były okropne, bardziej pasowałyby do jakiegoś innego prawdziwego gestapowca niż do naszego J-23. Za bardzo chciał ale mu nie wyszło. Czasami było to komiczne, czasami żałosne aż nie szło oglądać tych min. No cóż zdarza się, z całym szacunkiem dla Pana Kota, to nie była rola dla niego. J-23 może być tylko jeden!

Za to wybór Pana Adamczyka na Brunnera jak najbardziej trafiony. Miło się oglądało, można było dostrzec podobieństwa. 

Pan Mecwaldowski - jak dla mnie, idealna twarz niemieckiego bandyty, bardzo prawdziwa historia, nie przeszkadzały mi nawet tlenione włosy i brwi na aryjczyka

Adam Woronowicz - no coraz bardziej doceniam tego aktora, idealnie stworzona postać

Marta Żmuda Trzebiatowska - nie jestem zwolenniczką tej Pani, nie potrafię nic dobrego powiedzieć o jej warsztacie, stworzonych postaciach, jak dla mnie jest sztuczna, miękka a w tym filmie przeszłą samą siebie. Ani to postać tragiczna, ani komediowa, sama chyba się pogubiła podczas kręcenia filmu. Kompletnie nie pasuje do tej roli, ani też ta postać do całego filmu. Nie jestem ekspertem filmowym, jestem tylko prostym widzem, ale tej Pani ja już dziękuję. Choć było kilka sekund filmu, w którym nawet byłam zaskoczona brakiem sztuczności - moment jak krzyczy i płacze za Hansem - ot i tyle.

Najlepiej sprawdzili się jednak starzy aktorzy tj. Karewicz, Mikulski, Bończyk tu trzeba przyznać, że mają warsztat i chce się oglądać

Po drugie: scenariusz i akcja

Momentami było widać, ze scenarzyści nie wiedzieli jak wybrnąć z danej akcji np. kiedy wkraczają Rosjanie i mają zabić Hansa Klossa. Wiem też, że ten film to fikcja ale nawet w tego typu filmach no trochę prawdy musi być, widz to nie idiota. Mam tu na myśli moment kiedy Rosjanie wywożą jedną Niemkę do obozu ( nie sądzę żeby ona przeżyła, nie została pobita, zgwałcona itp, nie sądzę, że cała banda chłopów dowiozłaby cało jedną babę ). 

Do tego można dołożyć przesłuchanie starego Mikulskiego, gdzie traktowano go prądem. Jaki facet w tym wieku przeżyłby tak długo takie wstrząsy, toż to serce czy rozrusznik by wysiadły od razu. 
Takich luk w akcji było więcej, ale nie będę zdradzała tu całego filmu.

Z drugiej strony spotkanie się dwóch Hansów Klossów i cała przygoda z bursztynową komnatą bardzo ciekawa. Ogólnie jednak brak dbałości o szczegóły. Reżyser nie mógł się zdecydować czy kręci Bonda, Klossa, czy też Indianę Jonesa, czy ma być horror czy też komedia.

Po trzecie: muzyka

Nie pamiętam w ogóle czy jakaś była w filmie. Nie pamiętam. Więc skoro widz nie zapamiętał muzyki to nie było to nic ciekawego.

Po czwarte: efekty specjalne

No tu to już twórcy przeszli samych siebie. Kompletna porażka. Miejscami czułam, że oglądam jakiś film SF z lat 80-tych. Dno totalne. Krwawiące rany niczym z filmów o zombie gdzie ucina się ręce a tam krew sika na wszystkie strony, tak mało prawdopodobne, takie tanie. No i ogólnie żenujące wybuchy, uboga scenografia, tanie efekty komputerowe np samoloty, śnieg, płomienie. Można pomyśleć, że z efektami zatrzymaliśmy się jakieś 15 lat temu. 


Uwielbiam tematykę II wojny, czy to książki, czy to seriale, czy to filmy. Jednakże Hans Kloss jest to pierwszy film o wojnie, którego nie chciałabym obejrzeć jeszcze raz. Zawiodłam się na całej linii. 

Po co dotykać klasyki, kiedy nie można jej udźwignąć, nie ma się pomysłu może kasy. Przecież Hans Kloss dla wszystkich jest tylko jeden. 
Po co niszczyć ikonę pop kultury. 
Po co mierzyć się z legendą.



06 kwietnia 2012

Mysz



Znalezione gdzieś w internecie...

Nie mogłam się oprzeć....
Też chcę się tak cieszyć!!!!

Funny mouse :))




04 kwietnia 2012

Chałupy



Przez ostatnie dwa tygodnie byłam niedostępna. 
Dosłownie.
Zaszyłam się w swoim świecie i nadrabiałam zaległości ( m.in kulturowe ).

Udało mi się przeczytać kilka książek, do których zabierałam się od jakiegoś czasu.
Pogłębiłam swoją wiedzę na temat sprawy Chodorkowskiego i Putina.

Utrwaliłam sobie ( czytając książkę ) kilka faktów z życia Leo Messiego ( jestem kibicem Barcelony i na ten temat mogę rozmawiać dniami i nocami, rzucając faktami i statystykami :)) ). Dlatego też ostatnio mało tu zaglądałam: mecze, mecze, mecze, La Liga, Liga Mistrzów itp itd...

Odwiedziłam SPA w Jastrzębiej Górze ( o zabiegach będzie później ).
Przy okazji "rozgrzewałam" swojego Nikona, bo coś ostatnio miał kilka tygodni posuchy. 

Poniżej zdjęcia z marcowego wypadu nad morze. 

Będąc w Jastrzębiej Górze podjechaliśmy też do Chałup.
Sezonu jeszcze nie ma, wszystko pozamykane, brak żywej duszy.
Ale za to plaża pusta, dużo jodu,  przepiękne widoki i cudowne kolory.













28 lutego 2012

Ki

Ki (Kinga) jest jak tornado. Nim zdążysz zamienić z nią słowo, zamieszka u ciebie ze swoim 2-letnim synkiem, rozleje wino, a do drzwi zapuka wietnamski student, prosząc, żebyś pomógł mu wnieść jej pralkę. Zanim się obejrzysz, poprosi o kilka stów pożyczki i odebranie dziecka z przedszkola. Wykorzysta każdego, kto stanie jej na drodze. Czy zdoła ją zatrzymać facet z zasadami? Świat według Ki jest kolorowy, zachłanny i nigdy nie stoi w miejscu. Ona sama irytuje i fascynuje, nikogo nie pozostawia obojętnym.


To ogólny opis filmu, który można znaleźć w internecie. Jaki jest naprawdę???






Na pewno nie można przejść obojętnie obok głównej bohaterki.  Kobiety, która nie poddaje się, nie załamuje, urodzenie dziecka to dla niej nie jest koniec świata. Kobiety, która jak dasz jej palec weźmie całą rękę..... albo i więcej. Albo się ją zrozumie albo się jej nienawidzi. Mnie bardzo irytowała. Bliżej mi było do poukładanego, z własnymi zasadami Mikołaja.


Ki wkurza na każdym kroku, a to podrzucając syna, a to pożyczając pieniądze, a to ucinając końcówki imion, a to wprowadzając chaos w czyjeś życie. Jest bezwzględna, żyje dniem dzisiejszym i nie interesuje ją co będzie potem. Najważniejsze to ubrać się, zrobić makijaż, podrzucić komuś dziecko i poszaleć. Zero reguł, zero odpowiedzialności. Wszystko jednak do czasu....

do czasu kiedy trafia na człowieka, który ma własne reguły, który potrafi postąpić tak jak ona. Na faceta, który odwdzięczy się jej tym samym, gdzie nagle to nie wokół jej potrzeb będzie toczyło się życie tylko potrzeby kogoś innego będą ważniejsze (np. bezbłędny foch Ki w klubie kiedy Miko nie chciał jej odwieźć i późniejsze zachowanie w domu ).


Film jak dla mnie dość solidny. Ważne, że wywołuje emocje i to u każdego inne. Albo polubisz Ki, albo ją znienawidzisz. Albo ją rozumiesz i chcesz pomóc, albo chętnie byś ją zdzielił. 
Byłam ciekawa jak sobie poradzi tu Roma Gąsiorowska ( zazwyczaj grała niezbyt mądre "dziewuchy", typy, które mnie irytowały ) ale tutaj sprawdziła się idealnie. To chyba jedna z jej najlepszych ról. Ten rozbiegany wzrok, grzywka, sposób mówienia, specyficzna uroda idealnie stworzyły Ki. 


Film, jak dla mnie, jest przestrogą, dla tych co to bezwzględnie wykorzystują innych,świadomie lub nie, ale wszystko jest tylko na krótką metę. W końcu pojawi się ktoś, kto uświadomi Ci, że nie jesteś "pępkiem świata" i nagle zostaniesz sama.
 

Jednego co brakuje w tym filmie to zakończenia. Nie wiem co "autor miał na myśli". Może zostawił sobie pole do stworzenia kolejnej części perypetii Ki??







27 lutego 2012

L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerujący szampon do włosów przetłuszczających się i Intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się



Chcę Wam dzisiaj przedstawić moje wielkie kosmetyczne odkrycie, które pomaga mi w pielęgnacji włosów. 

Od dawien dawna szukałam czegoś co nie podrażni mojej wrażliwej skóry głowy, ograniczy przetłuszczanie włosów, nie będzie ich obciążało i nie zrujnuje mnie finansowo. 

Przypadkowo podczas promocji w SuperPharmie rzuciła mi się w oczy poniższa maska, a że nie jestem w ciemię bita najpierw postanowiłam kupić 2 szt. saszetki żeby potem ewentualnie nie żałować.

 Jakież było moje zdziwienie kiedy po 4 użyciu  ( 1 saszetka spokojnie starczyła mi na 2 razy ) zobaczyłam już efekty a włosów nie musiałam myć już codziennie ( mimo, że i tak nadal je myję codziennie ale teraz już nie musowo ale w celach higienicznych :) ).

 Po tym wszystkim popędziłam do SP zaopatrzyłam się w duże opakowanie maski i dokupiłam jeszcze z tej samej serii szampon, który również okazał się strzałem w dziesiątkę. 

I tak oto zrodziło się między nami wielkie uczucie i nie rozstajemy się do dnia dzisiejszego :)

1.

L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerujący szampon do włosów przetłuszczających się


Producent:  Intensywnie regenerujący szampon Biovax opracowany został przez specjalistów w celu zagwarantowania przetłuszczającym się włosom jak najlepszej kondycji.
Szampony Biovax to unikatowe produkty stworzone na bazie wyjątkowo łagodnych substancji myjących, które nie podrażniają skóry głowy oraz nie wysuszają włosów. Dodatkowo wzbogacone zostały o nawilżające emolienty - substancje szczególnie polecane w pielęgnacji skóry i włosów, które łatwo tracą nawilżenie.
Unikalną cechą intensywnie regenerującego szamponu Biovax jest bogata w substancje odżywcze receptura oraz kremowa konsystencja.
Szampon dba nie tylko o zdrowie i kondycję włosów, ale również zapewnia im gruntowną ochronę i bezpieczeństwo. Biovax to jedyne w swoim rodzaju, oryginalne połączenie zdrowia, bezpieczeństwa i profesjonalnej pielęgnacji w jednym preparacie.
Kompozycja biosiarki i emolientów skutecznie reguluje aktywność gruczołów łojowych. Zmniejsza wydzielanie sebum, dzięki czemu nie dopuszcza do przetłuszczania się włosów. Posiada właściwości antybakteryjne, przywracające równowagę biologiczną skóry głowy. Utrzymuje jej naturalną barierę lipidową. Zmiękcza i wygładza włosy.
100% ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.
Nie zawiera parabenów, SLS, SLES oraz glikolu propylenowego.
Substancje te mogą powodować podrażnienia skóry, a nawet stany zapalne. Przyczyniają się do powstawania łupieżu, swędzenia i wysuszania się skóry głowy.

Cena i pojemność: ok. 20 zł/ 200 ml



Dostępność: ja kupiłam w SuperPharmie

Opakowanie: plastikowa butelka, poręczna, mała, nie ma problemu z wyciśnięciem do końca

Działanie:  Najpierw kupiłam maseczkę z tej serii do włosów przetłuszczających się i byłam zachwycona, ponieważ nie musiałam już codziennie myć włosów. Postanowiłam skusić się na ten szampon żeby wzmocnić efekty maseczki i też się nie zawiodłam. Szampon kupiłam w promocji za 9,99 więc kolejny plus. Jeżeli chodzi o działanie to nie podrażnia skóry głowy, mozna go stosować każdego dnia i do wrażliwej skóry. Włosy po zastosowaniu tego specyfiku są miękkie, błyszczące i bardzo dobrze się układają. Szampon nie przetłuszcza ani nie przesusza włosów ani też skóry głowy. Niestety trzeba nałożyć go troszkę więcej żeby dobrze się pienił, ale dobrze oczyszcza skórę i włosy, nie plącze włosów. Nie zawiera parabenów, SLS, SLES oraz glikolu propylenowego. I co najważniejsze: spełnia obietnicę producenta, zmniejsza przetłuszczanie się włosów.
Jak dla mnie jeden z lepszych szamponów do przetłuszczających się włosów i do wrażliwej skóry głowy

Zapach: troszkę chemiczny

Konsystencja: gęsta, kolor perłowy

 Ocena: 5/5

Podsumowanie: Daję 5 na 5 możliwych, ponieważ produkt spełnia podstawowe zadanie czyli ogranicza przetłuszczanie się włosów i nie podrażnia skóry głowy nawet przy codziennym stosowaniu..  To mój faworyt w pielęgnacji i oczyszczaniu włosów.


2.

L`Biotica,Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów przetłuszczających się





Producent:  Intensywnie regenerująca maseczka opracowana przez specjalistów w celu zagwarantowania Twoim przetłuszczającym się włosom jak najlepszej kondycji. Unikalną jej cechą jest woskowa konsystencja oraz bogata w substancje odżywcze receptura.
Dzięki naturalnym olejom i ekstraktom:
- kompozycja biosiarki oraz ekstraktu z Pokrzywy skutecznie reguluje aktywność gruczołów łojowych. Zmniejsza wydzielanie sebum, dzięki czemu nie dopuszcza do przetłuszczania się włosów,
- ekstrakt z Miodu ma doskonałe działanie przeciwzapalne oraz oczyszczające. Wpływa łagodząco na skórę głowy,
-100% ekstrakt z henny ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.
Nie zawiera substancji drażniących:
- bez parabenów,
- bez SLS (sodium laurylsulfate),
- bez SLES (sodium laureth sulfate),
- bez Glikolu propylenowego.
Efekt na włosach:
- zmniejszenie wydzielania sebum,
- wolniejsze przetłuszczanie włosów,
- włosy lekkie i puszyste.

Cena i pojemność: ok. 17 zł/ 250 ml ( dostępna także w saszetkach )

Dostępność:  kupiłam w SuperPharmie, w promocji za 9,99 :))

Opakowanie: plastikowe pudełko, duże, nie ma problemu z wykorzystaniem do końca

Działanie:  Szukałam czegoś na mocno przetłuszczające się włosy. Najpierw kupiłam 2 saszetki tej maseczki co starczyło na 4 nałożenia ( mam krótkie włosy ), efekty były widać już po tych 4 razach więc postanowiłam kupić całe duże opakowanie. Dzięki gęstej konsystencji łatwo się ją nanosi i nie ścieka z włosów. Maska jest bardzo wydajna, należy nanieść ją na głowę i wmasować we włosy i skórę głowy. Początkowo stosowałam ją co 3 dni, teraz wystarczy raz w tygodniu. Szybko widać efekty, włosy przetłuszczają się wolniej, są miękkie, delikatne i błyszczące. Łatwo się rozczesują. Skóra głowy i włosy są dobrze oczyszczone, maska nie przetłuszcza i nie przesusza włosów i skóry głowy. Nie uczula, nawet przy wrażliwej skórze głowy jaką posiadam. Nie zawiera parabenów i substancji drażniących

Zapach:przyjemny, można wyczuć zapach miodu

Konsystencja: gęsta, woskowa, kolor perłowy

 Ocena: 5/5

Podsumowanie: Daję 5 na 5 możliwych, ponieważ produkt spełnia podstawowe zadanie czyli ogranicza przetłuszczanie się włosów i nie podrażnia skóry głowy nawet przy codziennym stosowaniu..  To mój faworyt w pielęgnacji włosów.