19 grudnia 2011

Dowcip dnia

Śmierć Hanki Mostowiak jest szeroko komentowana zarówno w internecie jak i w telewizji. Zasłyszane w weekend w TV:

- Puk, puk...
- kto tam?
- Justyna Pochanke
- Hanka nie żyje!  






16 grudnia 2011

Tea time



Nie wiem jak Wy sobie radzicie ze stresem ( nie tylko przedświątecznym !!!) ale dla mnie obowiązkowym zestawem w walce z tym paskudztwem jest kubek i pyszna herbata. Najlepiej czarna. Nie pogardzę też smakową. Swego czasu zachwycona byłam jaśminową i pieprzową, ale już mi się "przepiły" :). Tak przyznaję się, jestem herbatopijcą!!! Herbata zawsze mi pomoże, zawsze zrelaksuje, ukoi skołatane nerwy!!!


W poszukiwaniu co rusz to nowych smaków trafiłam swego czasu na stronę sklepu SzlachetnySmak. Jakże byłam zachwycona. Same nazwy herbat .... poezja dla moich uszu: hiszpańska mandarynka, uroki lasu, studencki czas, tropikalna wyspa, yellow river, zielony skoczek. 

Na stronie można było też zgłosić się po darmowe próbki co i ja uczyniłam. Otrzymałam od Pana Darka po przetestowania 2 rodzaje czarnej herbaty, 2 rodzaje zielonej i 2 kawy Brazylia Santos i sypanej Wiśniowo-czekoladowej. Z kawy skorzystał On ( ja od czasu studiów już nie pijam :))).

Oprócz herbat w sklepie można zakupić kawy i sprzęt do zaparzenia herbaty. 
Pamiętajcie: PARZENIE HERBATY STAJE SIĘ SZTUKĄ!!!



Od tego w jaki sposób zaparzycie herbatę będzie zależał jej smak. Szczególnie herbatę sypaną. To rytuał sam w sobie, a popijanie tak wybornego napoju w dobrym towarzystwie to gwarancja spokoju, niezapomnianych chwil i zatrzymania pędzącego świata. 

Ja byłam moimi próbkami zachwycona. Herbata sprawiła mi miłą niespodziankę dla ducha i zmysłów. Poniżej recenzje otrzymanych smaków.


Herbata czarna Tropikalna wyspa - wyróżnia się słodkim, tropikalnym zapachem, czuć owoce i kwiaty, które widać przy zaparzaniu, w smaku przeważa słodycz, kokos, można wyczuć też nutkę cytrusów, komponują się idealnie. Zapach można było wyczuć w całym domu. Herbata jest bardzo mocna, może działać jak kawa, bardzo pobudza. Jest bardzo sycąca. Wystarczy wziąć łyk, zamknąć oczy i przenieść się w tropiki.

Herbata czarna Yellow River   - posiada zapach typowej, czarnej herbaty, słodkawy, który długo się unosi. Jest mocna, ma słodki posmak, chyba aromatyzowana. Po zaparzeniu pływają płatki kwiatów.

Herbata zielona Zielony Skoczek - oczywiście sypana, zapach przed zaparzeniem to typowy dla prawdziwej zielonej herbaty a nie tych "pseudo" w saszetkach. Posiada słodkawo-owocowy zapach, można wyczuć nutki truskawki i pomarańczy. Delikatna, łagodna, niebo w gębie. Idealna na wieczorne wyciszenie się przed pójściem spać. Typowa zielona herbata z nutką owoców. I co najważniejsze - po zielonej herbacie czułam zawsze "cierpki język" i "trampka w buzi", ale nie tym razem.

Herbata zielona truskawkowa - tutaj niestety brakowało mi zapachu truskawki, ale czuć było typową, prawdziwą zieloną herbatę. Mimo braku truskawkowego zapachu, widać po zaparzeniu  i przed pływające kawałki truskawek. Zielona herbata ma specyficzny smak, którym nie wszyscy są zachwyceni, tutaj tego nie czuć. Zapach i smak to typowa owocowa herbata. 


A to już recenzja w porozumieniu z Nim, gdyż ja kawy nie pijam

Kawa Brazylia Santos - mocna, pachnąca kawa sypana, dająca na cały dzień niesamowitą dawkę energii. Pobudza zmysły, ma aromatyczny zapach kawy. 

Kawa wiśniowo-czekoladowa - tutaj padło moje zdziwienie, nie wiedziałam, że sypane kawy też mogą być tak niesamowite. Ta pachniała czekoladą z nutką wiśni, jak cukierki na święta :). Bardzo bogaty smak, z nutką nonszalancji w postaci pobudzenia zmysłu smaku zapachem czekolady. 


Jak zaparzać herbatę:
  • można w filiżance ( smakuje najlepiej )
  • w kubku
  • zaparzaczu szklanym lub stalowym,
Żeby smakowała najlepiej należy pamiętać o kilku rzeczach:
  1. Czarna herbata pochodzi z Indii, Chin i plantacji afrykańskich,powinno zalewać się wrzącą wodą (100°C). Najczęstszym błędem popełnianym podczas przyrządzania czarnej herbaty jest użycie wody o za niskiej temperaturze. Zaparzać należy ją od trzech do pięciu minut, po tym czasie zaczyna się uwalniać tanina, która neutralizuje pobudzające działanie kofeiny i herbata staje się gorzka.
  2.  Herbata zielona różni się od czarnej tym, że nie została poddana fermentacji. Przybiera barwę jaśniejszą niż czarna, słomkową. Posiada właściwości zdrowotne. Bogata jest w witaminy C, E, B, sole mineralne oraz garbniki.
  • posiada właściwości przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe;
  • obniża poziom cholesterolu;
  • przeciwdziała stresom; 
  • chroni przed zawałem serca;zapobiega i hamuje rozwój niektórych nowotworów;
  • hamuje próchnicę;
  • korzystnie działa w przypadku nadciśnienia tętniczego;
  • oczyszcza organizm z toksyn;
  • ma wybitne właściwości przeciw wrzodowe; 
  • herbata zielona jest świetnym antyoksydantem. 
Herbatę zieloną należy zalewać wodą o temperaturze od 60°C do 80°C. Parzyć należy do trzech minut, inaczej herbata będzie gorzkawa w smaku. Te same liście można parzyć nawet do 3 razy, a najwartościowszym naparem jest zazwyczaj drugi. 





Smacznego!!!!




09 grudnia 2011

Kraków ( Cracow) - cz. II



Tak jak wcześniej obiecywałam tym razem kilka fotek z krakowskiego rynku. 
Na rynku zawsze się coś dzieje. 
Pełno zwariowanych ludzi, artystów no i oczywiście masa turystów. 
W każdym miejscu słychać różne języki. 
Uwielbiam te małe, wąskie uliczki wokół rynku.
Przypominają trochę Wenecję.






 


  








05 grudnia 2011

Jarmark świąteczny we Wrocławiu



W sobotę wybraliśmy się na wrocławski rynek zobaczyć co tam słychać na jarmarku. Oczywiście tłum ludzi, tysiące ozdób, choinki, wykwintne rarytasy i mnóstwo, mnóstwo innych atrakcji. 

Dla dzieci bajkowy lasek, gdzie w gablotach umieszczone są postaci z bajek a z monitorów słychać czytaną bajkę. Był Jaś i Małgosia, Kapciuszek, Calineczka i wiele innych. Oprócz tego wesołe miasteczko i mnóstwo słodyczy. Sama poczułam się jak dziecko:)

Dla mnie największe wrażenie jednak sprawiły smakołyki. Choć ceny są w tym roku kosmiczne to nie potrafię sobie odmówić. Można dostać grzańce o różnym smaku ( korzenne, imbirowe, cynamonowe ), orzechy i inne prażone smakołyki, miody pitne ( nie omieszkałam sobie sprawić trójniaka :)) , żelki, lizaki, oscypki, wata cukrowa, żurek, kiełbaski z grilla, pierniki, banany i truskawki w czekoladzie, pieczone kasztany, wędliny swojskie ( mniami ) i wiele, wiele innych pyszności, które swoimi zapachami drażnią nasze nosy. Oprócz tego oczywiście choinki, ozdoby świąteczne, czapki, szale, biżuteria... W sumie można znaleźć prawie wszystko. 

Trafiliśmy także na drewniane krasnale i na konkurs rzeźbienia w lodzie. Można było samemu spróbować tej niezwykle trudnej sztuki.

















Na rynku stoi już wielka choinka, a ulice przybrane są świetlnymi gadżetami. We wtorek o 18 choinka zostanie oficjalnie oświetlona i będzie można spotkać Mikołaja :)








23 listopada 2011

Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, czyli urządzamy naszą sypialnię!!!



Wykończenie nowego mieszkania idzie jak burza. Wszystkie ściany i sufity już pomalowane, łazienka w glazurze, podłogi położone. Jeszcze kilka dni i się wprowadzany. A do całkowitego wykończenia to jeszcze ooooo albo i dłużej. Na razie najważniejsza była kuchnia, łazienka i sypialnia. Kolory były od dawna wybrane, podłogi też więc tylko zakupy i remont.

Na szczęście mam w domu dwie "złote rączki" i On i tata szybko wszystko wykończyli. Ale to dopiero kropla w morzu, bo ja powymyślałam oczywiście wiele innych rzeczy, ale stopniowo trzeba szukać w sklepach tych gadżetów i patrzeć jak finanse pozwolą na zakupy. 

W sypialni zrobiliśmy sobie Kuszący rubin z firmy Magnat. Na ścianach wyszedł idealny zgaszony rubin, dokładnie taki jak sobie wymyśliłam. Do tego chcę metalowe łóżko. Dziś właśnie takiego szukaliśmy. Poniższe znalezione w internecie. Zdecydowaliśmy się na to 3, ponieważ podobno nie trzeszczy, jest ręcznie wykonane, w gratisie dają drewniany wkład, na który umieszcza się materac, jest w kolorze starego złota ( na tym mi najbardziej zależało ) i jest 5 lat gwarancji. Zamówiliśmy i ma przyjść 6 grudnia. Idealny prezent na Mikołajki.






Wszystko musi pasować do mojej dębowej toaletki z lustrem, która ma rączki w kolorze starego złota. Dlatego zamówimy jeszcze dwie takie same jak toaletka, szafki nocne i wielką 3-drzwiową szafę z wielgachnym lustrem i przesuwanymi drzwiami. 

Wymyśliłam, że przy ścianie z tyłu będzie na ścianie kawałek tapety aksamitnej ze złotymi wstawkami i to wszystko wykończone listwą w kolorze starego złota. No i chciałabym jeszcze takie nakrycie jak na tych zdjęciach tylko nie żółte ale w kolorze bordo. Zobaczymy co z tego wyjdzie.  

Co do żyrandola to chciałabym jakąś kulę z kryształami albo coś podobnego, ale sama jeszcze nie wiem dokładnie co chcę.

No i na koniec zostanie tylko karnisz, firany i zasłony. Tu nie mam jeszcze sprecyzowanych planów. Coś tam w główce świta, ale jeszcze nie trybi :) Zobaczymy na co finanse pozwolą :)




22 listopada 2011

Kraków ( Cracow) - cz. I



Dziś kilka zdjęć z weekendowego pobytu w Krakowie. Po 17 latach na nowo odkrywaliśmy (już razem) jego zabytki. Niestety mało mam zdjęć z Kazimierza, a ta część mi się najbardziej spodobała:(. Poniżej kilka fotografii z wycieczki po Wawelu ( nie obyło się oczywiście bez posilenia się krakowskim obwarzankiem ). 

Ogólnie wyprawa bardzo udana, sporo odcisków na nogach, dużo zwiedzania i sporo wrażeń. Hotel mieliśmy na szczęście blisko rynku, w zabytkowej kamienicy z 1920 r. Jakby co polecamy Hotel Rubens.Wszędzie blisko, śniadania smaczne, cicho, czysto i miła obsługa - nic więcej nie potrzeba. Stołowaliśmy się na mieście, więc o obiadach w hotelu nic nie powiem :) Za to gdzieś na rynku ( nie pamiętam gdzie ) zjadłam najlepszy makaron pesto na świecie. Do tej pory szukam tego smaku i niestety :(((

Aaaaa, był tylko jeden koszmar tej wycieczki. Konie. Wszędzie wokół rynku konie, bryczki. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że ja mam fobię ( zwie się ekuinofobia lub equinofobia - czyli paniczny lęk przed końmi ). I co chwilę musiałam uciekać w inne miejsca. 



Z tego zdjęcia jestem najbardziej dumna, wygląda jak pocztówka z przeszłości :)



Obowiązkowo - Smok Wawelski



Przy Dzwonie Zygmunta stałam najdłużej, trzeba złapać za dzwon i pomyśleć życzenie - podobno się spełnia - oby, oby :))


 

 Widok z wieży gdzie znajduje się dzwon




Dziedziniec
Wawel

Wawel od strony rzeki, można położyć się na trawie i podziwiać i rzekę i Wawel no i zajadać się obwarzankami :))


Wybierając się zwiedzać Wawel przygotujcie się na niemałe wydatki. Kasę "trzepią" na wszystkim. Nie mówię tu o pamiątkach, choć można kupić tu wszystko, ale o biletach wstępu. Co chwilę trzeba kupować bilet wstępu. Za wejście do apartamentów królewskich ( 25 zł), komnaty królewskie ( 18 zł), skarbiec koronny i zbrojownia ( 18 zł ), smocza jama ( 3 zł), pozostałe jakieś wystawy ( po 8 zł ), katedra jest bezpłatna , ale już wejście na dzwon Zygmunta, groby królewskie, grób pary prezydenckiej, muzeum ( 12 zł) . Podane ceny dotyczą biletów normalnych. 

Można też skorzystać z promocji np. w niedziele między 1 XI - 31 III  w godz 10-16 wstęp wolny jest do komnat królewskich, w poniedziałki między 1 IV - 31 X w godz. 9:30 - 13 bezpłatnie można zwiedzić skarbiec i zbrojownie. To na tyle o Wawelu, niedługo coś o Rynku :)







14 listopada 2011

Wzgórze partyzantów



Większość lata spędziliśmy na motorze poznając zakamarki Wrocławia. I podczas jednej z takich wypraw rzuciło mi się w oczy ciekawe miejsce. Nie wiedziałam co to i gdzie to dokładnie było. W internecie szukałam czegoś co przypominało koloseum, amfiteatr czy coś podobnego i nic. Aż tu nagle.... znalazłam kilka zdjęć ze Wzgórza partyzantów czy też Bastionu Sakwowego. To było to miejsce, którego szukałam. 

W niedzielę postanowiliśmy się tam wybrać i tutaj totalne rozczarowane. Świetne miejsce, cudowna architektura, super widoki, klimat, które zderzają się z brudem, żulami, zaniedbaniem, zgniłymi liśćmi, śmieciami, resztkami butelek po alkoholu w fontannie. A mogło by być tak pięknie!!!